Przyspieszenie spraw frankowych – co naprawdę zakłada rządowy projekt? Fakt vs Mit
Temat spraw frankowych wciąż budzi ogromne emocje, a w ostatnich dniach w przestrzeni medialnej pojawiło się wiele sprzecznych informacji dotyczących nowego projektu ustawy reformującej te postępowania. Czy nowe przepisy ograniczą prawa konsumentów? A może zostały napisane pod dyktando banków?
Ministerstwo Sprawiedliwości stanowczo dementuje te pogłoski w swoim najnowszym komunikacie. Sprawdzamy, co dokładnie ma się zmienić i dlaczego – według resortu – jest to dobra wiadomość dla Frankowiczów.
Koniec z przewlekłością postępowań?
Głównym celem projektowanych zmian nie jest faworyzowanie banków, lecz rozładowanie zatorów w sądach. Obecnie kredytobiorcy często czekają na wyrok latami. Nowa ustawa ma to zmienić, wprowadzając mechanizmy, które drastycznie przyspieszą procesowanie spraw.
Najważniejsze założenia projektu:
- Ograniczenie zbędnych dowodów – Sędziowie zyskają narzędzia, by pomijać przesłuchania świadków (np. pracowników banku), jeśli sprawę można rozstrzygnąć w oparciu o same dokumenty. To kluczowa zmiana, która wyeliminuje taktykę przeciągania spraw przez banki.
- Cyfryzacja wymiaru sprawiedliwości – Szersze zastosowanie rozpraw zdalnych oraz e-doręczeń ma sprawić, że proces będzie nowocześniejszy i mniej uciążliwy logistycznie dla obu stron.
- Decentralizacja spraw – Projekt dąży do tego, by sprawy były rozpatrywane przez sądy w miejscu zamieszkania kredytobiorcy. Ma to na celu odciążenie tzw. Wydziału Frankowego w Warszawie, który jest obecnie “zakorkowany” tysiącami pozwów.
Podsumowanie
Według Ministerstwa Sprawiedliwości, narracja o antykonsumenckim charakterze ustawy jest nieprawdziwa. Projektowane zmiany mają charakter proceduralny i służą jednemu celowi: szybszemu wydawaniu wyroków, na czym najbardziej zależy samym poszkodowanym kredytobiorcom.
Z pełnym stanowiskiem Ministerstwa oraz szczegółami projektu można zapoznać się pod poniższym linkiem: